czwartek, 3 sierpnia 2017

Anihilacja

(…)

Chcąc rankiem zachłysnąć się ponownie widokiem rokokowej rabatki sporządzonej onegdaj przez sąsiadkę, wyszedłem na balkon, ale doznałem bolesnego rozczarowania, bo zniknęła bez śladu. Nie z winy jakiejś trąby powietrznej, czy huraganu, bowiem to inny żywioł zmiótł tę radującą oczy instalację z powierzchni ziemi. Żywioł ów ma na imię Baśka i jest córką sąsiadki. Zwiedziawszy się wczorajszego wieczora od gawiedzi o artystycznym wyczynie matki, pognała do niej szybciej od wichru. Dobiegłszy złapała się prawą dłonią za swoją dorodną, lewą pierś, głucho stęknęła, nie tylko pod jej ciężarem, zachwiała się, ale ustała i choć słowa entuzjastycznych zachwytów wzbierały w niej jak powódź, nie wyraziła ich, bowiem kątem oka zarejestrowała delikatne poruszenia firanek w sąsiedzkich oknach i mnie jawnie zbierającego dyndające na balkonie ręczniki. Siłą woli, zaciskając zęby, wprawiła w ruch swoje nogi i weszła do domu, gdzie – jak mniemam - nie omieszkała podzielić się z matką swoimi wrażeniami. Noc zapadła i mrok okrył ziemię, a wtedy w sąsiedztwie coś się dyskretnie poruszyło, zaszumiało i zaszeleściło. Rankiem okazało się, że rabatka zniknęła w równie cudowny sposób, jak się pojawiła. Mrok ukrył sprawcę tej anihilacji, ale gdyby mnie kto pytał, bez wahania, mrużąc z pretensją oczy, wskazałbym paluchem na Baśkę…

(…)

13 komentarzy:

  1. Rzucasz cień na Baśkę! Bez dowodów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, cień, choć mrok bardziej. Rzucam na nią mrok. Za którym się skryła, by dokonać dzieła zniszczenia.

      Usuń
    2. Z czego wynika, że jesteś wspólnikiem rzeczonej anihilacji. :-))

      Usuń
    3. Nie uczestniczyłem w tej dewastacji i gdybym mógł jej zapobiec, zrobiłbym to, ale z Baśką nie ma to tamto - jest jak taran.

      Usuń
  2. Żeby pozostać w konwencji tego szaleństwa pomyślałam, że może kwiecie wylądowało w salaterkach pań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam napisać że w miseczkach. Ale to już z lekka obłęd.
      Chociaż... Może córka ma jeszcze wianek?

      Usuń
    2. Raczej nie wypchały sobie tym biustonoszy, zwłaszcza, że Baśka nawet słomki w swój by nie wcisnęła, bo już i tak jest przepełniony. Najpewniej gwizdnęła kwieciem w kosz i zatrzasnęła pokrywę. Trzaśniecie owej pokrywy słyszane przeze mnie wczoraj późnym wieczorem uprawdopodabnia tę wersję.

      Usuń
    3. Co do wianka zaś, to stracony dawno temu. A przynajmniej można tak domniemywać na podstawie posiadania przez Baśkę trójki progenitury, bo jakoś wątpię, żeby to była potrójna partenogeneza. Jej mąż mógł mieć w tym udział...

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Oj szkoda, bo widoczek to był poruszający

      Usuń