sobota, 5 sierpnia 2017

Luźna refleksja

(...)

- Pozwól Lusiu, że pańcio podzieli się z tobą taką luźną refleksją – powiedziałem trzymając w bezpiecznej odległości język Luśki, która przyszedłszy skłonić mnie do zabrania jej w góry, usiłowała zastosować argument miażdżący w postaci polizania po twarzy. - Wolałbym, żeby twój język nie spotkał się z moją twarzą, bo wiem, które rejony twego jestestwa pracowicie przed chwilą wylizywał. Rejestruję twoją gotowość i jakby co, to moja odpowiedź brzmi dzisiaj najprawdopodobniej tak, ale na to magiczne, wyzwalające wybuch twojego entuzjazmu słowo na p musisz cierpliwie poczekać do popołudnia. Bądź dobrej myśli. Tymczasem, żeby urozmaicić sobie oczekiwanie, idź na balkon, sprawdź, co tam słychać i jak już sprawdzisz, przyjdź opowiedzieć.

Poszła. Sprawdziła. Wróciła szczekając z donosem, że sąsiad przechodził w pobliżu. 

(...)

3 komentarze: