środa, 2 sierpnia 2017

Rabatka

(...)

Mojej sąsiadce, tutaj w górach, w ciągu jednego wieczora grządka pod oknem obrodziła feerią kolorowego kwiecia. Cud, mógłby ktoś powiedzieć, ale byłby w błędzie, sąsiadka bowiem wybrawszy się odwiedzić swoich dawno zmarłych rodziców na cmentarzu, mijając kontener na śmieci ustawiony przy wejściu, została porażona widokiem porozrzucanych wokół niego resztek wieńców. Porażenia owego doznawała regularnie, bo też i ów nieporządek pojawia się tam cyklicznie, a ona nie potrafiąc przejść obok niego obojętnie sprząta te resztki. Pochylając się wczoraj po strzępy wieńca obudziła z letargu ukrytą gdzieś w głębi estetkę i ujrzawszy oczyma duszy pstrokatą rabatkę pod swoim oknem, dech z zachwytu nad jej urodą straciła i zapragnęła wprowadzić owo objawienie w czyn, zebrała więc porozrzucane plastikowe kwiatki i materializując ową wizję, powtykała je w pustą grządkę pod swoim oknem. Wieść gminna przekazuje sobie z ust do ust nowinę o tej poruszającej, iście bizantyjskiej instalacji i tłumy gawiedzi pielgrzymują, by ją ujrzeć. A zaiste jest co podziwiać!

(...)

5 komentarzy:

  1. I to jest piękne. Zazdroszczę sąsiadce odwagi. Cieszmy się chwilą, bo wkrótce "zapomnienie o wszystkim przyjdzie na ciebie. I wnet zapomnienie wszystkich o tobie." Gdybym potrafiła się wznieść ponad to co pomyślą o mnie ludzie, moje życie byłoby bardziej kolorowe, a ja szczęśliwsza. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, co pomyślą ludzie miało tu konsekwencje, ale o tym w nowym poście

      Usuń
  2. Jesteś pewien Adamie, że jej rodzice są tam, gdzie byli dotychczas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gawiedź nie meldowała o jakichkolwiek ruchach na cmentarzu, więc wciąż tam spoczywają.

      Usuń
  3. też bym powtykała, teraz rozumiem, ale nie tak, jakbym chciała :P

    OdpowiedzUsuń